Co uważam za najważniejszą wartość muzykoterapii? Co rodzic może wynieść z
takich zajęć?
Przede wszystkim umiejętność słuchania, umiejętność komunikacji a także umiejętność posługiwania się ciszą. Nie wszystko musi zostać wypowiedziane i skomentowane. Czasem wystarczy spojrzenie, kiwnięcie głową, obecność oznaczająca „jestem przy Tobie”.
Przestrzeń na samodzielne przetwarzanie doświadczeń jest nieoceniona. Czy czujesz się odpowiedzialny za to, by wszystko tłumaczyć swojemu dziecku? Każdą emocję, każdą reakcję, każde doświadczenie? Nie wszystko musi być nazwane i omawiane.
Mimo panującego dziś trendu, który podpowiada nam, że powinniśmy nieustannie opisywać dziecku to, co czuje, bardzo często wystarczy po prostu pobyć obok. Poczekać. Zaobserwować. Posłuchać. Zaufać.
Ja to tak czuję i tak doświadczam.
Żyjemy w czasach, w których bardzo dużo mówi się o emocjach, i dobrze. Rozmowa jest ważna, nazywanie emocji jest ważne, ale gdzie przebiega granica między wspierającą rozmową a ciągłym tłumaczeniem dziecku, co właśnie przeżywa? Czy zostawiamy mu wystarczająco dużo przestrzeni, żeby samo mogło obserwować swoje reakcje, wyciągać wnioski i odkrywać, co dzieje się w jego wnętrzu?
Nie twierdzę, że rozmowa o emocjach jest czymś złym, wręcz przeciwnie. Myślę jednak, że istnieje pewna granica, po której przekroczeniu odbieramy dziecku możliwość własnego odkrywania i samodzielnego nazywania tego, co przeżywa.
Wszystko wymaga czasu. Zrozumienie własnych emocji, poznawanie siebie i odkrywanie swoich reakcji to proces, którego nie da się przyspieszyć. Tak jak nie nauczymy dziecka chodzić, wykonując za nie kolejne kroki, tak samo nie nauczymy go rozumienia siebie, wyręczając je w każdym emocjonalnym doświadczeniu.
Cisza, obecność i zaufanie
Wieloletnia praktyka terapeutyczna i pedagogiczna utwierdza mnie w przekonaniu, że czasem największym wsparciem nie jest kolejne wyjaśnienie, lecz obecność i zaufanie. Często mamy poczucie, że musimy wypełniać przestrzeń dziecka słowami, bo inaczej czegoś nie zrozumie. Tymczasem umysł często nie jest w stanie przyjąć takiej ilości komunikatów, nadmiar słów może utrudniać proces myślenia i przeżywania.
Podczas muzykoterapii proszę rodziców, aby starali się ograniczyć mówienie do minimum. Gdy dziecko dostaje zbyt dużo komunikatów, nie wie na czym ma skupić uwagę, a słowotok płynący ze strony rodzica odbiera mu możliwość przeżywania czegoś nowego po swojemu. Kolejne słowa odciągają je od tego, co jest najważniejsze tu i teraz.
Kiedy natomiast pojawia się cisza, dziecko zaczyna naprawdę słyszeć muzykę i samo decydować o swoich reakcjach. Zaczyna na nią reagować, wchodzić z nią w relację i czerpać radość z tej formy komunikacji.
Wspólne pole uwagi
Muzyka tworzy wspólne pole uwagi, tworzy przestrzeń, w której spotykają się słuch, wzrok, ruch i emocje. Gdy dziecko ma szansę tę przestrzeń usłyszeć i zauważyć, wtedy angażuje i skupia uwagę z łatwością.
Uważam, że jednym z najważniejszych zadań dorosłego nie jest ciągłe tłumaczenie świata dziecku, ale stworzenie mu warunków do jego samodzielnego odkrywania.
Czasem wystarczy być obok. Nie prowadzić. Nie wyjaśniać. Nie podpowiadać. Po prostu zaufać.
Bo czasem właśnie wtedy, gdy dorośli przestają mówić, dziecko zaczyna naprawdę słyszeć i słuchać. I rodzic również.





